Według eksperta ds. bezpieczeństwa, wojna Donalda Trumpa z Iranem będzie ogromną porażką bez względu na wynik.
Administracja prezydenta musi albo wycofać się z Iranu, albo ogłosić swoją misję sukcesem, ale oba posunięcia sprawiłyby, że Trump wyglądałby na słabego – twierdzi Christopher Bucktin z The Mirror.

Bucktin napisał: "Tak teraz wygląda amerykańskie przywództwo. Wpis ujawnia coś znacznie bardziej niebezpiecznego niż puste groźby. Pokazuje człowieka tracącego kontrolę nad wydarzeniami, nad strategią i coraz bardziej nad sobą samym.
"Eskalator-Naczelny zapędził się teraz w kozi róg, z którego nie ma łatwej ucieczki. Albo zrealizuje swoje groźby – eskalując konflikt jeszcze bardziej, ryzykując katastrofalną wojnę regionalną, która może pochłonąć Bliski Wschód i wywołać wstrząsy na całym świecie – albo znów się wycofa, ogłosi jakieś puste 'zwycięstwo' i ujawni próżnię własnej retoryki. Żadna ze ścieżek nie jest silna. Obie są porażką."
Bucktin sugerował dalej, że Trump nie rozumie, jak wysoką stawką jest wojna z Iranem i że nie ma pojęcia, jak doprowadzić do jej zakończenia.
"Dla człowieka, który zbudował swój wizerunek na dominacji, to jest ostateczna pułapka" – napisał Bucktin. "Trump spędził życie, przebijając się przez problemy zastraszaniem – grożąc, nękając, przekupując i odchodząc.
"To mogło działać w interesach biznesowych i teatralnych reality show. Nie działa to na arenie światowej. Iran nie jest wykonawcą, którego można zastraszać.
"Bliski Wschód nie jest salą konferencyjną, którą można opróżnić podniesionym głosem i czekiem. A teraz, stojąc w obliczu tej rzeczywistości, Trump sięga po jedyny scenariusz, jaki zna: eskalować język, podnosić stawki i mieć nadzieję, że druga strona pierwszy mrugnię.
"Najbardziej przygnębiająca rzeczywistość jest taka: Trump stworzył ten moment. Wybrał eskalację zamiast powściągliwości. Wybrał konfrontację zamiast jasności. A teraz, bez wyraźnej końcówki, improwizuje publicznie, a świat musi radzić sobie z konsekwencjami. Stawka jest zbyt wysoka."

