Krytycy wypowiedzieli się na temat filmu dokumentalnego Amazon MGM Studios o pierwszej damie Melanii Trump, a ich werdykty są przytłaczająco negatywne.
Według strony agregującej recenzje Metacritic, Melania – za którą Amazon zapłacił 40 milionów dolarów za nabycie i 35 milionów dolarów za marketing – jak dotąd otrzymała zbiorczą ocenę zaledwie 6 na 100 od krytyków, co wskazuje na „przytłaczającą niechęć".
Podobnie, Melania uzyskuje zaledwie 6% w „Tomatometer" serwisu Rotten Tomatoes, co oznacza, że 94% recenzji filmu było jak dotąd negatywnych.
Jedna szczególnie brutalna recenzja pochodzi od Nicka Hiltona, krytyka filmowego Independent, który stwierdził, że pierwsza dama jawi się w filmie jako „strojna, krzywząca się pustka czystej nicości", która prowadzi „wulgarny, pozłacany styl życia".
Hilton dodał, że film jest tak okropny, że nie sprawdza się nawet jako skuteczna propaganda i prawdopodobnie zostanie zapamiętany jako „uderzający artefakt... z czasów, gdy Amerykanie dobrowolnie podporządkowali się politycznemu i ekonomicznemu oligopolowi".
Xan Brooks z Guardian przedstawił podobnie miażdżącą ocenę, określając film jako „przygnębiający, śmiertelnie nudny i nic nieujawniający".
„To jeden z tych rzadkich, wyjątkowych filmów, które nie mają ani jednej odkupieńczej cechy" – rozwinął Brooks. „Nie jestem nawet pewien, czy kwalifikuje się to jako film dokumentalny, raczej jako wyszukany kawałek designerskiej taksydermii, strasznie przewartościowany, lodowato zimny w dotyku i ofiarowany jak średniowieczny trybut, by uspokoić chciwego króla na jego tronie".
Donald Clarke z Irish Times również omówił porażkę filmu jako dzieła propagandowego i porównał go niekorzystnie do pracy nazistowskiej propagandzistki Leni Riefenstahl.
„Melania... wydaje się bardziej zainteresowana wywoływaniem narkolepsji u widzów niż energetyzowaniem ich do masowego marszu" – napisał. „Tryumf Nudy, być może".
Owen Gleiberman z Variety argumentował, że film dokumentalny o Melanii jest całkowicie pozbawiony czegokolwiek przypominającego dramatyczną stawkę, co skutkuje tym, że film cierpi na „oszałamiającą inercję".
„W większości jest inertny" – napisał Gleiberman o filmie. „Wydaje się, że został zszyty z najbardziej nieszkodliwych ujęć usuniętych z reality show. Nie ma w nim żadnego dramatu. Powinien się nazywać 'Dzień Żywej Tradycyjnej Żony'".
Frank Scheck z Hollywood Reporter stwierdził, że film głównie ujawnia, że Melania Trump jest pustym naczyniem bez jednej oryginalnej myśli czy spostrzeżenia, zamiast tego stosując „nieskończoną liczbę inspirujących fraz pozornie ściągniętych z książek self-help".
Kevin Fallon z Daily Beast opisał Melanię jako „niewiarygodną ohydę filmową", która osiąga „poziom mdłej propagandy, która niemal opiera się recenzji".
„To takie przewidywalne" – dodał Fallon – „i całkowicie bezcelowe".


