Donald Trump epicko i wściekle niszczy… wszystkie swoje obietnice z kampanii wyborczej 2024, powodując wściekłość MAGA i niepokój reszty świata.
Oficjalna nazwa jego wojny z Iranem, Operacja Epicka Furia, najlepiej opisuje to, co jest niewątpliwie największą, bardziej zaciekłą, wzbudzającą wściekłość hipokryzją Trumpa.
Jest jedna czerwona nić, od dystrybutorów paliwa po alejki sklepowe, od akt Epsteina po Epicką Furię. Im głośniej i częściej Trump składa obietnicę, tym bardziej spektakularna jest nieunikniona zdrada.
W ten weekend przeskoczył rekina.
Amerykanie odczuwają rozdźwięk w swoich przysłowiowych portfelach. Trump obiecał niższe ceny i ulgę od inflacji. Zamiast tego inflacja pozostaje powyżej celu Rezerwy Federalnej. Cła, ulubione słowo Trumpa do czasu pojawienia się „wojny", zwiększają presję na koszty konsumenckie.
Rachunki za zakupy spożywcze nie spadły. Podstawowe produkty wciąż są drogie. A teraz, wraz z poszerzającą się wojną na Bliskim Wschodzie, rynki energetyczne są wstrząśnięte. Irański odwet wymierzony w infrastrukturę, w tym największą rafinerię ropy naftowej Arabii Saudyjskiej, grozi wzrostem cen paliwa.
„Wiercić, kochanie, wiercić" niewiele znaczy, gdy globalne linie dostaw płoną, a niestabilność geopolityczna jest wliczona w cenę przy dystrybutorze.
To samo z opieką zdrowotną. Trump obiecał lepszą i tańszą. Wygasłe dotacje z Affordable Care Act oraz rosnące koszty Medicare i Medicaid temu przeczą. Nie ma ulgi w zasięgu wzroku. Żadnych ustaw, żadnych dekretów wykonawczych, nic, co mogłoby zaradzić przyspieszającemu krajowemu kryzysowi.
Potem są akta Epsteina. Trump obiecał pełne ujawnienie. Co zrozumiałe, to był chory żart. To, co miało miejsce, było przesiąknięte nieujawnianiem. Prokurator Generalny Trumpa i odrażający dyrektor FBI otwarcie osłaniają swojego szefa.
A wszystko to — wysokie ceny, napięcie w opiece zdrowotnej, spartaczone publikacje dotyczące Epsteina — są teraz przyćmione przez jego największą hipokryzję, jego największe kłamstwo ze wszystkich. Trumpizm nigdy nie dotyczył „Ameryki na pierwszym miejscu" ani „nie rozpoczynania wojen". Dotyczył Trumpa jako dyktatora i imperialisty.
Nacisnął „start" dla Operacji Epicka Furia i uwolnił śmierć, zniszczenie i chaos na całym Bliskim Wschodzie. Ta wojna, której powody wciąż są niejasne, nie skończy się w tydzień, dwa lub pięć. Tak się nie dzieje, gdy nie ma jasno określonych celów.
Tak się nie dzieje, gdy kłamca i hipokryta prowadzi szarżę. Trump sugerował, że operacja potrwa kilka tygodni. Historia zapamięta to kłamstwo.
Najwyższy Przywódca, ajatollah Ali Chamenei, nie żyje. Tak samo wielu innych irańskich przywódców. To dobra rzecz, ale administracja Trumpa upiera się, że to nie jest „zmiana reżimu". Dziwne, bo na pewno wygląda jak dekapitacja rządu.
Dodając do symboliki kłamstw i zdrady — i alarmu — jest Pete Hegseth, Sekretarz Obrony, który po Trumpie reprezentuje ostateczne „F.U." dla MAGA.
Trump obiecał brak wojen. Zamiast tego on i Hegseth założyli „Departament Wojny", z Hegsethem jako „Sekretarzem Wojny" i żołnierzami przekształconymi w „wojowników", zaangażowanych w „etos wojownika".
Kandydat, który prowadził kampanię jako antidotum na niekończący się konflikt na Bliskim Wschodzie, teraz przewodniczy, z żałośnie niedoświadczonym Hegsethem, nad konfliktem, który grozi rozszerzeniem poza najśmielsze wyobrażenia kogokolwiek.
Dwóch kłamliwych, niegodnych zaufania podżegaczy wojennych, którzy uważają, że pokój jest dla mięczaków.
Mówi się nam, że to nie będzie Irak. Będzie. Mówi się nam, że będzie ograniczone. Nie będzie. Opanowane. Już nie. Strategiczne. Nigdy nie było.
Amerykanie słyszeli to wcześniej. Pod rządami George'a W. Busha w 2003 roku Irak miał być szybki i chirurgiczny. Nie bagno. Nie przedłużony. Nie pokoleniowy. Och, i Trump mówi, że Irańczycy powinni wyjść na ulice i odzyskać swój rząd. W Iraku Dick Cheney powiedział, że siły USA zostaną powitane jako wyzwoliciele. Żadnego podobieństwa.
„To nie jest Irak" Hegsetha to lukier kłamstw na torcie kłamstwa.
Jeśli obietnica „braku wojen" przekształciła się w Operację Epicka Furia, dlaczego obietnica „nie długiej wojny" miałaby oznaczać tylko kilka tygodni? Kiedy zaufanie jest wielokrotnie łamane, nie regeneruje się magicznie w prawdę, zwłaszcza gdy nieuczciwość płynie od Trumpa i Hegsetha.
Hegseth jest ucieleśnieniem tej transformacji. W poniedziałek, stojąc przy mównicy tego, co kiedyś było przyzwoitym Departamentem Obrony, oświadczył: „Jeśli zabijesz lub zagrożisz Amerykanom gdziekolwiek na Ziemi, będziemy cię ścigać… i zabijemy cię".
„Zabijemy". To było odrażające.
To było słowo wypowiedziane nie ze stateczną powagą, ale z podstępnym brakiem szacunku. Najwyraźniej Hegseth uważa, że „zabijemy" sprawia, że brzmi jak mistrz UFC. Może to dobrze działać na zadufanych i kumpli.
Ale hiperhipokryzja Hegsetha trwa. To samo przywództwo, które wymaga żelaznej dyscypliny od swoich „wojowników", ominęło ustalone protokoły bezpieczeństwa, polegając na niezabezpieczonych kanałach komunikacji, jednocześnie pouczając kraj o zagrożeniach bezpieczeństwa narodowego.
Wzorzec pietyzmu jest zakorzeniony i niewątpliwy. Niższe ceny stały się utrzymującą się inflacją. Reforma opieki zdrowotnej oznaczała wyższe składki. Przejrzystość przekształciła się w ochronę Klasy Epsteina.
A „brak wojen" zmutował w przemianowany „Departament Wojny" i chaotyczny konflikt na Bliskim Wschodzie.
Politycy łamią obietnice. Cały. Czas. Ale kłamstwa Trumpa są gorsze, z głębokimi implikacjami dla Amerykanów i dla świata.
Nie możesz prowadzić kampanii jako kandydat pokoju — i pragnąć Nobla — a następnie rządzić jako prezydent wojny. Nie możesz potępiać „wiecznych wojen", jednocześnie rozpoczynając jedną.
Wyborcy MAGA muszą pogodzić się z nalotami, niestabilnością ropy naftowej, rosnącymi cenami paliwa i możliwością przedłużającego się konfliktu. Powiedziano im „Ameryka na pierwszym miejscu". Zamiast tego widzą Amerykę uwikłaną za granicą, podczas gdy koszty rosną w kraju.
Pod Trumpem Ameryka nigdy nie jest pierwsza. Trump jest pierwszy, zawsze. Kiedy pokój sprawił, że Trump wyglądał słabo i jak przegrany — żadnego Nobla — stał się naczelnym zdobywcą. To też jest kłamstwo.

