W piątek rano, 6 marca, National Public Radio (NPR) poinformowało, że Departament Sprawiedliwości USA (DOJ) opublikował "dodatkowe akta Epsteina związane z zarzutami", że prezydent Donald Trump "molestował seksualnie nieletnią osobę, po tym jak śledztwo NPR ujawniło, że dziesiątki stron zostały zatrzymane."
Obejmuje to "16 nowych stron zawierających trzy dodatkowe podsumowania wywiadów FBI z kobietą, która oskarżyła Trumpa o molestowanie seksualne kilkadziesiąt lat temu, gdy była nieletnia" – według reporterów NPR Stephena Fowlera i Saige Miller.
Analityk prawny MS NOW Lisa Rubin omówiła te wydarzenia podczas piątkowej popołudniowej rozmowy z gospodarzem Chrisem Jansingiem, argumentując, że wyjaśnienie DOJ z czasów Trumpa jest niewiarygodne w świetle "pikantnych" zarzutów zawartych w aktach.
"W odniesieniu do tej oskarżycielki Trumpa" – powiedziała Rubin do Jansinga – "ona teraz szczegółowo opisuje w tych dokumentach, jak poznała Donalda Trumpa – napaść, której jak twierdzi, doświadczyła z jego rąk. I być może, co najważniejsze, rozumiemy teraz, dlaczego FBI mogło przestać z nią rozmawiać w październiku 2019 roku. Ta kobieta powiedziała FBI, że rozumie, iż terminy przedawnienia w odniesieniu do jej zarzutów zarówno przeciwko Jeffreyowi Epsteinowi, jak i Donaldowi Trumpowi dawno już minęły. Dlatego powiedziała im: jaki jest sens w podawaniu wam więcej szczegółów?"
Jansing zapytał Rubin, czy "wiemy dlaczego" przedmiotowe akta DOJ "dopiero teraz są ujawniane" – na co odpowiedziała: "Nie. To znaczy, mogę powiedzieć, co powiedział Departament Sprawiedliwości."
"Publiczne wyjaśnienie Departamentu Sprawiedliwości brzmi, że są to dokumenty, które zostały nieumyślnie oznaczone jako duplikaty podczas ich przeglądu i procedury produkcji" – powiedziała Rubin do Jansinga. "Jednak nie jest dla mnie jasne, biorąc pod uwagę niektóre z tych zarzutów, czy jest to wiarygodne, czy nawet prawdziwe wyjaśnienie. Jak rozmawialiśmy z tobą przed rozpoczęciem programu, w niektórych z tych innych nowych dokumentów znajdują się zarzuty dotyczące innych osób publicznych."
Analityk prawny MS NOW kontynuował: "To nie znaczy, że opublikowane akta nie zawierają zarzutów przeciwko osobom publicznym. Ale biorąc pod uwagę wyrazisty charakter niektórych z tych zarzutów i to, jak są pikantne, wydaje się również, że może to nie być prawdziwa historia tego, co się naprawdę wydarzyło."


