WASZYNGTON — Groźba prezydenta Donalda Trumpa, że torpeduje program swojej partii, dopóki Republikanie nie przepchną nowych ograniczeń wyborczych w rozszerzonej ustawie SAVE America Act, wprawia kluczowych prawodawców GOP w zakłopotanie.
„To jego priorytet. Nie wiem, ilu innych go podziela" — powiedział senator Kevin Cramer (R-ND) w rozmowie z Raw Story w Kapitolu. „Trudno uznać to za jedną z 10 najważniejszych kwestii dla ludzi. Prawie nigdy się to nie pojawia, a rozmawiam z tysiącami mieszkańców Dakoty Północnej."
Mimo to skrajnie prawicowi sojusznicy prezydenta w pełni popierają jego nowe wezwania do rozszerzenia ustawy SAVE poza wymóg dowodu obywatelstwa i dokumentu tożsamości do głosowania w wyborach federalnych.
W miarę zbliżania się wyborów śródokresowych Trump żąda, aby ustawa obejmowała również głęboko konserwatywne kwestie kulturowe, takie jak ograniczenie opieki afirmującej płeć dla dzieci i zakaz uczestnictwa kobiet transpłciowych w sportach kobiecych, wraz z federalnym zakazem głosowania korespondencyjnego.
„To koniec, jeśli nie uchwalmy ustawy SAVE, wiesz, dla ludzi startujących teraz, bo obwiniają nas za wszystko" — powiedział senator Tommy Tuberville (R-AL) w rozmowie z Raw Story.
„To wszystko rzeczy, w które Demokraci nie wierzą, więc równie dobrze możemy załatwić je wszystkie na raz, żebyśmy nie musieli tu przychodzić i oglądać, jak są odrzucane cztery czy pięć razy, rozumiesz?"
Ale gdy Trump wzywa do federalizacji wyborów, Demokraci przygotowują się do bitwy.
„Jest nieugięty w kwestii kontrolowania naszych wyborów i kierowania ich na korzyść siebie i swojej partii" — powiedziała senator Catherine Cortez Masto (D-NV) w rozmowie z Raw Story. „To budzi niepokój."
W zeszłym miesiącu Izba Reprezentantów uchwaliła ustawę Safeguard American Voter Eligibility (SAVE) Act — znaną również jako SAVE America Act — zgodnie z podziałem partyjnym, przy wsparciu tylko jednego Demokraty.
Od tego czasu ustawa SAVE, podobnie jak większość ustaw uchwalonych przez Izbę, leży nietknięta w Senacie. To rozwścieczyło Trumpa, który wywierał presję na przywódców Republikanów, aby zlikwidowali filibuster wymagający 60 głosów, tak by Demokraci musieli fizycznie wyjść na mównicę senacką, aby zablokować ustawy, którym się sprzeciwiają.
Podczas gdy szeregowi Republikanie odczuwają wywieraną przez Biały Dom presję, przywódcy GOP — od lidera większości senackiej Johna Thune'a w dół — twierdzą, że po prostu nie ma głosów, aby zmienić zasady i wprowadzić mówiony filibuster, nie mówiąc już o spełnieniu nowego wezwania prezydenta, aby napakować ustawę SAVE republikańskimi hasłami.
„To wystarczająco trudne wyzwanie, szczerze mówiąc" — powiedział Cramer w rozmowie z Raw Story. „Popieram każdą politykę zawartą w ustawie SAVE America Act. Myślę, że część z tego jest niepotrzebna, a prawie wszystko będzie trudne do uchwalenia, delikatnie mówiąc."
Podobnie jak wielu Republikanów, Cramer jest gotów poprzeć mówiony filibuster, ale kwestionuje korzyści, jeśli w ogóle jakieś są, z tego gambit.
„Jeśli ktoś chce przeprowadzić mówiony filibuster, jestem gotów zamknąć się na kilka miesięcy" — powiedział Cramer. „Więc robimy mówiony filibuster, przekazujesz mównicę Demokratom na tyle długo, ile będą chcieli ją trzymać. Po prostu nie wydaje się to być wysokim priorytetem.
„A poza tym, patrząc na wybory 2024, myślę: 'Nie wiem, czy może być dużo lepiej niż to'."
Cramer kwestionuje nowe wezwanie Trumpa do wyeliminowania większości głosowania korespondencyjnego.
„Co najmniej połowa hrabstw Dakoty Północnej to hrabstwa z głosowaniem korespondencyjnym. Tak głosują. To nie wyjątek, tak właśnie robią — tak robimy" — powiedział Cramer. „Nigdy nie przepadałem za głosowaniem korespondencyjnym. Myślę, że całkowity zakaz głosowania korespondencyjnego prawdopodobnie nie przejdzie, szczególnie na wiejskich obszarach Ameryki, które są krainą Trumpa."
Chociaż Cramer jest niezawodnym sojusznikiem Trumpa, martwi się również o rozszerzenie roli rządu federalnego w lokalnych wyborach.
„Wcale nie podoba mi się tak duży federalny nadzór nad naszymi wyborami" — powiedział Cramer.
„Ale znowu, popieram wszystkie te same zasady. Popierałem je w legislaturze stanowej, będę je popierał w tym przypadku, ale jako osoba pragmatyczna uważam, że to wygląda na stracony czas. A najcenniejszym towarem, jaki mamy, jest nasz czas."
Ostatni pozostali umiarkowani w GOP obawiają się, że czas ucieka, gdy zbliża się Dzień Wyborów.
Inni Republikanie zgadzają się z Cramerem, że głosowanie korespondencyjne jest po prostu częścią życia dla ich wyborców.
„Mamy ogromną populację wojskową, która, wiesz, jest rozrzucona wszędzie, i mamy ludzi w odległych miejscach, gdzie nigdy nie wiadomo, co się wydarzy w Dniu Wyborów" — powiedziała senator Lisa Murkowski (R-AK) w rozmowie z Raw Story.
Odwrócenie głosowania korespondencyjnego ukarałoby bazę prezydenta w częściach stanu Murkowski. W wyborach powszechnych 2024 51 212 Alaskańczyków głosowało korespondencyjnie — aż 23 procent głosów — podczas gdy w prawyborach oddano 9 504 głosy korespondencyjne, według Alaska Division of Elections.
„Więc co się dzieje z wczesnym głosowaniem, co się dzieje z głosowaniem korespondencyjnym, w ten sposób umożliwiliśmy dostęp do głosowania" — powiedziała Murkowski.
„Więc nie, nie popieram ustawy SAVE w obecnej formie, ponieważ wdrożenie jej w wiejskim stanie takim jak Alaska jest prawie niemożliwe dla niektórych ludzi, a nie jestem gotowa pozbawiać te osoby prawa głosu."
Co więcej, jeśli chodzi o wezwania Trumpa do reformy filibustera, Murkowski twierdzi, że próg 60 głosów jest istotnym zabezpieczeniem dla małych, choć rozległych terytorialnie stanów takich jak jej.
„Słyszeliśmy przechwałki o filibusterze i będzie to kontynuował" — powiedziała Murkowski. „Ale są pewne instytucjonalne zabezpieczenia w tym organie, których będę bronić stanowczo."
Pomijając wewnętrzną politykę senacką, Demokraci twierdzą, że żądanie Trumpa rozszerzenia ustawy SAVE o zakaz głosowania korespondencyjnego jest częścią niepokojącego trendu.
„To on próbuje na różne sposoby i przy różnych okazjach kontrolować nasze przyszłe wybory" — powiedziała senator Cortez Masto z Nevady w rozmowie z Raw Story.
Catherine Cortez Masto. Zdjęcie: Shutterstock
W połączeniu z niedawnymi nalotami FBI na biura wyborcze w stanach wahających się, które, jak powiedziała Cortez Masto, „szukały dokumentów z wyborów 2020, które, jak wiemy, wszystkie sądy stwierdziły, że nie zostały sfałszowane", jest to pełna presja Trumpa, aby manipulować tegorocznymi wyborami śródokresowymi.
Cortez Masto obawia się, że administracja przygotowuje się do rozmieszczenia federalnych sił — czy to Gwardii Narodowej, czy Urzędu Imigracji i Egzekwowania Ceł — w lokalnych obwodach wyborczych.
„Moim drugim największym zmartwieniem jest to, że ma teraz siły policyjne, które są siłami deportacyjnymi, ale widzę, jak wysyła te same siły policyjne w pobliże wyborów, aby coś zrobić" — powiedziała Cortez Masto.
„To budzi niepokój i ludzie powinni być świadomi, że próbuje kontrolować nasze przyszłe wybory na swoją korzyść."
Cortez Masto wcale nie jest sama w takich obawach.
„Prezydent próbował utrzymać się przy władzy ostatnim razem, gdy przegrał wybory, i bylibyśmy naiwni, gdybyśmy nie spodziewali się, że nadużyje swojej władzy, aby tym razem udaremnić wolę ludu" — powiedział senator Jon Ossoff (D-GA) w rozmowie z Raw Story.
Ossoff stara się o reelekcję w Georgii, gdzie ostatnie wybory do Senatu USA w 2022 roku kosztowały ponad 515 milionów dolarów.
Liczy na to, że tym razem wybieg Trumpa przyniesie odwrotny skutek.
„W Georgii, z historią walki o prawa wyborcze, ataki na prawa wyborcze tylko mobilizują wolę ludu, aby ich głosy zostały usłyszane" — powiedział Ossoff.
„Słyszę poważne obawy dotyczące ataków na wybory i determinację, aby odpowiedzieć na nie bezprecedensową mobilizacją i frekwencją."


