Michael Saylor twierdzi, że Bitcoin może okazać się jednym z największych zwycięzców, jeśli sztuczna inteligencja skompresuje korporacyjną „wartość końcową" i zmusi rynki do zaprzestania przepłacania za długoterminowy wzrost. Jego argument był odpowiedzią na najnowszy eksperyment myślowy Chamatha Palihapitiya, który przedstawił AI nie tylko jako silnik produktywności, ale jako siłę, która może podważyć podstawowe założenia stojące za współczesną wyceną akcji.
Główna teza Palihapitiya była surowa. Jeśli AI przyspieszy, potani i uczyni zakłócenia nieubłaganymi, inwestorzy mogą nie być już skłonni gwarantować przepływów pieniężnych w odległej przyszłości. W takim świecie akcje przestaną być wyceniane jako aktywa długoterminowe i będą handlowane bliżej tego, co generują obecnie.
„Cała architektura współczesnych rynków kapitałowych opiera się na jednym, rzadko badanym założeniu: że przewagi konkurencyjne narastają z czasem. Fosy trwają. Marki przetrwają. Efekty sieciowe bronią" – napisał Palihapitiya. „Usuń to założenie, a nie tylko przeprowadzasz ponowną wycenę niektórych akcji, ale burzysz filozoficzne fundamenty tego, jak kapitał był alokowany przez stulecie."
Następnie przełożył tę logikę na ramy wyceny zbudowane wokół ryzyka zakłóceń. Używając 10-letniej rentowności USA wynoszącej około 4,5% jako punktu wyjścia oraz premii za ryzyko akcyjne wynoszącej 4% do 5%, Palihapitiya argumentował, że stabilny, trwały biznes może uzasadniać 10-12-krotność wolnych przepływów pieniężnych. Ale gdy przestarzałość napędzana przez AI staje się poważnym rocznym ryzykiem, te mnożniki szybko spadają. Przy 20% rocznym prawdopodobieństwie zakłóceń oszacował wartość godziwą na około 3,9x FCF. Przy 30% spada do 2,8x. Nawet 10% daje tylko około 6,5x.
Ma to znaczenie, ponieważ według niego rynki robiły to wcześniej. Wskazał na gazety po reklamie cyfrowej, detalistów stających przed Amazonem, gigantów naftowych podczas transformacji energetycznej, a nawet nowojorskie licencje taksówkowe po Uberze. W każdym przypadku rynek nie zaprzeczał istnieniu bieżących przepływów pieniężnych. Przeprowadzał ponowną wycenę tego, jak długo te przepływy mogą realistycznie trwać.
Palihapitiya rozszerzył ten argument na szerszy rynek. Przy S&P 500 wycenianym na około 58 bilionów dolarów i korporacyjnych wolnych przepływach pieniężnych w wysokości około 2,8 biliona dolarów rocznie, argumentował, że ponowna wycena indeksu przy 5x FCF oznaczałaby wartość rynkową około 14 bilionów dolarów, czyli 75% spadek. Nawet mniej poważna kompresja radykalnie zmieniłaby sposób alokacji kapitału.
Odpowiedź Saylora była krótka i powtarzała jego wcześniejsze publiczne stanowisko. „Jeśli AI skompresuje wartość końcową i uczyni każdą fosę tymczasową, kapitał przesunie się do aktywów bez ryzyka zakłóceń" – napisał. „Bitcoin to Kapitał Cyfrowy – rzadki, neutralny i odporny na zakłócenia AI. BTC powinien być głównym beneficjentem tej zmiany."
Ta wymiana szybko przeszła na znaną linię podziału w debatach o Bitcoin: ryzyko kwantowe. Palihapitiya odpowiedział, że Bitcoin „musiałby być wtedy odporny na kwanty", co skłoniło Saylora do riposty. „Twoja teza AI zakłada, że świat cyfrowy jest odporny na kwanty. Jeśli kwanty złamią kryptografię, złamią AI, infrastrukturę chmurową, banki i internet – nie tylko Bitcoin. Cały stos modernizuje się razem."
Palihapitiya nie był przekonany. „Nie. Magazyn wartości musi być w 100% odporny na hakowanie. To cecha egzystencjalna" – napisał. „Dla innych branż będzie to ważne, ale mniej binarne/egzystencjalne."
Inni w świecie krypto dodali niuanse. CEO BitGo Mike Belshe powiedział, że obie strony częściowo mają rację, argumentując, że Bitcoin jest prawdopodobnie „nisko wiszącym owocem" dla atakujących kwantowych, nawet jeśli inne systemy również byłyby dotknięte. Dodał: „To po prostu zbyt łatwe w porównaniu z innymi wysiłkami. Podobnie Bitcoin ma też najłatwiejsze zadanie, aby być odpornym na kwanty – to czyste rozwiązanie techniczne, cierpiące tylko z braku zarządzania i stanowczości. Rozwiązania bankowe dla kwantów będą znacznie trudniejsze z znacznie dłuższym ogonem pracy, ale przynajmniej scentralizowane podejmowanie decyzji jest łatwiejsze."
CEO Helius Labs Mert Mumtaz dokonał podobnego rozróżnienia z innej perspektywy: „Te systemy mogą wykrywać, łagodzić i naprawiać zagrożenie kwantowe nieskończenie szybciej niż bitcoin w sposób nieuporządkowany. To jest koszt decentralizacji. Zhakowanie maszyny EC2 (i tak się nie zdarzy) nie jest nawet bliskie powadze osuszenia całych twoich finansów."
W momencie publikacji Bitcoin był notowany po 74 140 dolarów.



