Przywódcy Republikanów na szczeblu stanowym desperacko próbują przekonać Biały Dom, że wojna Donalda Trumpa z Iranem w połączeniu z gwałtownie rosnącymi cenami żywności i benzyny prowadzi do katastrofalnej porażki partii w wyborach śródokresowych.
Według Samuela Bensona i Liz Crampton z Politico istnieją poważne obawy, że frekwencja wyborcza kandydatów Republikanów znacznie spadnie. Agitatorzy GOP pukający do drzwi napotkali zarejestrowanych Republikanów dosłownie wyganiających ich z groźbami wezwania policji.
Każdy mijający tydzień wojny pogłębia szkody ekonomiczne. Ekonomiści ostrzegają, że ceny benzyny mogą pozostać wysokie przez miesiące, nawet jeśli USA natychmiast zredukują napięcia z Iranem. Przedłużający się konflikt grozi również rosnącymi stratami amerykańskimi, szczególnie jeśli wojska lądowe zostaną skierowane do stref walki — to scenariusz koszmaru dla prezydenta, który obiecał zakończyć "wieczne wojny".
Zagrożenie polityczne jest poważne. Wyborcy MAGA poparli Trumpa częściowo ze względu na ich wyraźne odrzucenie niekończących się interwencji zagranicznych i operacji zmiany reżimu. Wojna grozi demoralizacją tej samej bazy wyborczej, której Trump potrzebuje, aby pojawiła się w listopadzie.
Stratedzy GOP i przewodniczący hrabstw uznają kryzys, choć nadal są skłonni dać Trumpowi czas na korektę kursu.
"Jaki jest plan końcowy? Nie sądzę, aby prezydent był w tej kwestii jasny" — powiedział Todd Gillman, przewodniczący Partii Republikańskiej hrabstwa Monroe w Michigan. "Ceny benzyny są problemem. Martwimy się, jak może to wpłynąć na wybory śródokresowe".
Craig Berland, przewodniczący Partii Republikańskiej hrabstwa Maricopa w Arizonie, dosadnie opisał zagrożenie dla frekwencji.
"Nie sądzę, żeby to wpłynęło na chęć Republikanów do głosowania na Republikanów, ale wierzę, że frekwencja będzie problemem" — powiedział Berland. "Jeśli wojna się przedłuży, wpłynie to na frekwencję, chyba że będziemy bardzo, bardzo skuteczni w komunikacji i edukacji".
Rzeczywistość w terenie jest jeszcze bardziej ponura, niż sugerują wewnętrzne sondaże.
"Obchodzimy dzielnice i zarejestrowani Republikanie krzyczą zza drzwi: 'idźcie sobie, albo wezwę policję'" — powiedział Berland. "To bardzo mnie zniechęca".
Gniew wynika z dwóch źródeł: "wojny lub gospodarki. A gospodarka jest w dużej mierze definiowana przez ceny energii".
Buzz Jacobs, strateg GOP i urzędnik Białego Domu za czasów George'a W. Busha, ostrzegł, że wojny pochłaniają cały polityczny tlen.
"Tego typu ważne wydarzenia mogą stać się wszystkopochłaniające. Z pewnością pochłaniają kapitał polityczny i bardzo utrudniają najwyższym urzędnikom, zwłaszcza prezydentowi, skupienie się na jakimkolwiek innym strategicznym celu".
Rolnicy są ciężko dotknięci. Zakłócenia w Cieśninie Ormuz spowodowały gwałtowny wzrost cen nawozów tuż przed sezonem sadzenia w Pensylwanii, Dakocie Północnej i innych stanach rolniczych. Zdesperowani producenci gorączkowo próbują przesadzić rośliny wymagające mniej nawozów — decyzja, która może wywołać niższe plony i gwałtowny wzrost cen żywności tego lata.
Prezes Związku Rolników Dakoty Północnej Matt Perdue przyznał narastający kryzys.
"Mieliśmy po prostu stos niepewności, stos zmienności na rynkach, na których kupujemy i sprzedajemy, i po prostu tworzymy więcej zmienności, więcej niepewności w miarę posuwania się naprzód".
Rolnicy historycznie byli najbardziej lojalnym elektoratem Republikanów i zwolennikami Trumpa. Ale teraz stoją w obliczu druzgocącej podwójnej katastrofy: ceł, które zniszczyły zagraniczne rynki dla ich upraw, w połączeniu z wywołanymi przez wojnę kosztami nawozów, które unicestwiają ich marże.


