Treść sponsorowana
Opinia: Dzmitry Saksonau, CEO JGGL.
Przemysł muzyczny niedawno zamknął jedną z najbardziej przełomowych er ostatnich dziesięcioleci. Warner Music uregulował sprawę sądową o prawa autorskie z Udio w listopadzie 2025 roku i podpisał umowę licencyjną dotyczącą nowej platformy muzycznej opartej na AI.
Kilka dni później Warner zawarł podobną umowę z Suno, najpopularniejszym generatorem muzyki AI, z ponad 100 milionami użytkowników i wyceną 2,45 miliarda dolarów.
Wszystkie trzy główne wytwórnie mają teraz umowy licencyjne z platformami AI, które pozwały zaledwie rok temu.
Do czasu Grammy Week 2026 rozmowa się zmieniła. CEO Recording Academy Harvey Mason Jr. przyznał, że każdy producent, którego zna, już korzysta z AI w studiu i nazwał politykę AI „najtrudniejszą częścią mojej pracy".
Nie jest jedynym, który podziela ten pogląd. Artyści chcą tworzyć za pomocą tych narzędzi, ale nie chcą też, aby ich prace były wykorzystywane bez zgody lub wynagrodzenia.
W miarę jak AI staje się domyślnym narzędziem w studiach, te umowy odsłaniają pęknięcia w atrybucji, własności i wynagrodzeniu, których samo licencjonowanie nie może naprawić. Jeśli muzyka wkracza w erę „otwartego studia", przemysł potrzebuje rozwiązań wbudowanych w samą podstawę tworzenia.
Umowy licencyjne nie skalują się na to, co nadchodzi
Licencjonowanie działa, gdy tworzenie jest scentralizowane, a rezultaty są jasno określone. Wytwórnia podpisuje umowę z platformą, platforma trenuje na zatwierdzonych katalogach, a artyści wyrażają zgodę na wykorzystanie ich głosów i kompozycji.
Ten model radzi sobie z teraźniejszością, ale nie radzi sobie z przyszłością.
Muzyka wspomagana przez AI jest płynna — remixy, iteracje i współprace odbywają się nieustannie na różnych narzędziach, platformach i społecznościach. Pojedynczy utwór może przejść przez trzy modele AI, dwóch ludzkich producentów i łańcuch remixów, zanim dotrze do odbiorców.
Umowa Suno-Warner już odsłoniła jedno pęknięcie. Po zawarciu umowy Suno po cichu zrewidowało swoje warunki dotyczące praw i własności. Zniknęło sformułowanie, które wcześniej informowało subskrybentów, że „posiadają utwory".
Zaktualizowana polityka stanowi teraz, że użytkownicy „zasadniczo nie są uważani za właścicieli" swoich wyników, nawet przy płatnych licencjach komercyjnych. Jak się okazuje, własność to część, którą umowy licencyjne mają problem zdefiniować.
Liczby wyraźnie pokazują problem skali. Samo Suno ma 100 milionów użytkowników. Nie można negocjować indywidualnych umów dla każdej interakcji twórczej w tym ekosystemie. Model załamuje się pod własnym ciężarem.
Prawdziwy konflikt dotyczy atrybucji
Zbyt duża część debaty o muzyce AI koncentruje się na ludziach kontra maszyny, podczas gdy prawdziwy problem jest zupełnie inny.
Nie chodzi o to, że AI w jakikolwiek sposób zastąpi artystów. Problem polega na tym, że nikt nie może wiarygodnie śledzić, kto co stworzył lub kto powinien otrzymać zapłatę.
Zgub ślad tego, kto co stworzył, a pieniądze przestaną płynąć do właściwych osób. Gdy to się stanie, zaufanie znika, nawet jeśli każde narzędzie jest odpowiednio licencjonowane.
Widzieliśmy podobny schemat, gdy streaming stał się popularny. Streaming dał ludziom dostęp do muzyki i ta część była w porządku. Szkody powstały z powodu nieprzejrzystych przepływów wartości, które pozostawiły artystów niezdolnych do śledzenia, dokąd trafiły ich pieniądze.
To samo wydarzyło się podczas sporów o treści generowane przez użytkowników w latach 2010. Kiedy muzyka staje się bardziej dostępna bez przejrzystego śladu pieniędzy, twórcy ponoszą straty.
Ustawa NO FAKES Act, ponownie wprowadzona do Kongresu w kwietniu 2025 roku z dwupartyjnym wsparciem ze strony prawodawców oraz poparciem OpenAI, YouTube i wszystkich trzech głównych wytwórni, próbuje częściowo rozwiązać ten problem.
Ostatnio: Centralizacja AI, przyszłość siły roboczej AI i agenci muzyczni AI
Ustawa ustanowiłaby federalne zabezpieczenia przed nieautoryzowanymi replikami głosu lub wizerunku osoby generowanymi przez AI. Jednak ustawodawstwo chroni po fakcie szkody. Nie zapobiega samemu załamaniu.
Bez przejrzystych systemów wbudowanych w proces twórczy, otwartość zawsze będzie odczuwana jako wyzysk przez ludzi tworzących muzykę.
Infrastruktura może zapobiegać sporom
Inteligentne kontrakty mogą zakodować podziały tantiem bezpośrednio w pliku utworu. Gdy utwór jest sprzedawany lub streamowany, płatność jest wykonywana automatycznie. Trzyczęściowy zespół z podziałem 40-30-30 otrzymuje te procenty natychmiast. Nie ma wytwórni przetrzymującej środki przez 90 dni. Nie ma kwartalnych zestawień. Nie może być sporu o to, kto posiada jaki procent. Transakcja jest rejestrowana w publicznej księdze rachunkowej. Każdy współpracownik może zweryfikować, że jego udział w tantiemach trafił do portfela.
Większą zaletą jest pochodzenie. Blockchain pozwala dziełom twórczym nieść ze sobą zapis własności podczas przechodzenia przez platformy. Gdy utwór przechodzi przez modele AI, łańcuchy remixów i kanały dystrybucji, ten zapis podróżuje z nim.
Obecny system tego nie potrafi. Metadane są usuwane, kredyty giną, a płatności przychodzą z miesięcznym opóźnieniem, jeśli w ogóle przychodzą.
Prawidłowo wykonana, ta infrastruktura umożliwia to, czego umowy licencyjne nigdy nie zrobią: środowisko twórcze, w którym artyści remixują, budują i dzielą się nawzajem swoją pracą bez utraty własności po drodze. Gdzie fani mają realny udział w procesie twórczym i gdzie narzędzia AI poprawiają to, co tworzą artyści.
Okno, by to zrobić dobrze, się zamyka
Tworzenie wspomagane przez AI po cichu stało się domyślnym trybem produkcji muzycznej, a przemysł stoi teraz przed znanym wyborem. Może nadal nakładać więcej zasad na przestarzałe systemy lub może przebudować fundamenty tego, jak muzyka jest tworzona i udostępniana.
Umowa Suno-Warner to dobry punkt wyjścia, ale sama w sobie nie wystarczy.
AI nie jest egzystencjalnym ryzykiem, za jakie przemysł ciągle je uważa — systemami próbującymi je powstrzymać są. Umowy licencyjne to dobry początek, ale nigdy nie zostały zaprojektowane, by dźwigać taki ciężar. Przemysł potrzebuje infrastruktury, która sprawia, że wynagrodzenie jest tak automatyczne i płynne, jak sam proces twórczy.
Jeśli muzyka naprawdę wkracza w erę otwartego studia, przemysł musi zbudować systemy, które ufają twórcom i sprawiają, że to zaufanie jest egzekwowalne przez projektowanie.
Opinia: Dzmitry Saksonau, CEO JGGL.
Ten artykuł opinii przedstawia ekspercki punkt widzenia autora i może nie odzwierciedlać poglądów Cointelegraph.com. Ta treść przeszła redakcyjny przegląd w celu zapewnienia jasności i trafności. Cointelegraph pozostaje zaangażowany w przejrzyste raportowanie i utrzymywanie najwyższych standardów dziennikarstwa. Czytelnicy są zachęcani do przeprowadzania własnych badań przed podjęciem jakichkolwiek działań związanych z firmą.
- #Muzyka
- #Tożsamość
- #AI
- #Weryfikacja
- #Dane
- #AI & Hi-Tech

